Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 10 kwietnia 2011

rozdział 15:

Byłam na niego strasznie wściekła, ale postanowiłam nie poruszać tego tematu przy wszystkich, wolę zaczekać na lepszy moment, gdy będziemy sami....


... W samochodzie nie odezwałam się do niego ani razu. Rozmawiałyśmy z Claudią o wszystkim. Dowiedziałam się, że przyjechała tu z Rynem bo jest fanką Biebera. Dojechaliśmy pod dom Justina. Ryan wziął walizki i z Justinem zaniósł je do domu. Ja postanowiłam pójść do domu i się trochę odświeżyć. Nie powiedziałam nic i poszłam. W domu było słychać krzyki Shirl i Chrisa:
Ch: Jak mi nie dasz buziaka to oszaleje!
Sh: To chyba będziesz musiał, bo ci nie dam.
Ch: Skarbie no proszę.


*Oczami Shirl*
Sh: No dobrze.- Uśmiechnęłam się lekko i chciałam go pocałować, ale on mnie wyprzedził. Złapał mnie w tali i delikatnie pocałował. Po jakimś czasie puścił moje usta.
Ch: Kocham cię!!! Nigdy nikogo tak nie kochałem jak ciebie!! Moje życie bez Ciebie jest bezsensu.- Wyszeptał mi do ucha. Powoli zaczął rozpinać moją koszule.
Sh: Kotku wiem że cie energia ponosi, ale co ty robisz???
Ch: Shirl proszę zróbmy to.
Sh: Chris, nie wiem czy jestem gotowa.
Ch: Ok, masz racje rozpędziłem się ale tak cię ko....- nie dałam mu dokończyć, chciałam żeby się już zamkną. Pocałowałam go delikatnie, po czym delikatny pocałunek przerodził się w coś namiętnego, w coś czego nie można wyrazić prostymi słowami.Puścił moje usta i szepną tylko:
Ch: Jesteś niesamowita.


*Oczami Kate*
Te odgłosy chyba znaczą że dobrze się im układa. Weszłam do łazienki i wzięłam gorącą kąpiel. Przebrałam się (klik) i postanowiłam pójść na zakupy. Zadzwoniłam do Claudii i Shirl czy nie chcą iść ze mną. 
W centrum kupiłam sobie parę bluzek i buty. Z Shirl wróciłyśmy do domu, a Claudia poszła do Justina. Nikogo nie było. Na moim biurku leżała kartka:


'' Dziewczyny przyjdźcie do Justina. Czekamy"


Chyba napisał ją Chris. Zawołałam Shirl i powiedziałam jej o wiadomości.
Sh: Tak to Chris ja napisał, poznaje jego pismo.
K: Ooo.. pewnie pisał ci listy miłosne.
Sh: Czy ty czytasz w moich myślach..? Haha.. on nie tylko miłosne listy pisał.
K: Nie..? A jakie jeszcze..? 
Sh: Haha.. Erotyczne.- Usłyszałam to i wybuchłam śmiechem.
K: Haha.. nie moge haha... serio..? haha nie znałam go od tej strony.
Sh: No serio xD. Dobra idziemy, bo będą za nami płakać.
K: Heh.. no, ciekawe co te bałwany wymyśliły.
Ruszyłysmy w strone domu Justina. Nie zdąłrzyłam nawet zapukać, bo w drzwiach pokazał się Chris z rogalem na twarzy.
K: Z czego się tak cieszysz..?
Ch: Oj nie martw się za chwilę ty tez sie będziesz cieszyć.-Wyszczerzył się.
Weszłam do środka i zobaczyłam Biebera w samych bokserkach tańczącego Waka Waka. Nie mogłam ze śmiechu. Ten widok był nie do opisania. 
J: No skarbie chcesz się przyłączyć..?
K: Justin, ja się o ciebie martwie. Nie mam przypadkiem gorączki..?
J: Nie!!!!!!- Wydarł się na cały dom. 
K: Oj kotku chyba jednak masz. A tak wogóle to musimy sobie porozmawiać. 
J: Wal śmiało!!!
K: Justin nie wydurniaj się, zejdź na ziemie. Mówię serio, chodź do twojego pokoju.
J: Jakbym wiedział, że będziesz tak napalona, to bym kupił gumki.
K: Justin!!!!! 
J: Dobra dobra, juz idę.- Teraz byłam nieźle wkurzona.
K: Siadaj i posłuchaj mnie uważnie, bo dwa razy nie będe powarzała!- Wykonał polecenie, usiadł na łóżku i oblizał swoje usta.
K: Wcale nie jest mi do śmiechu rozumiesz?!!! Mam dość, przed kim chcesz się popisać?! Przed Claudią?! Myślałam, że jesteś inny, przez chwilę wierzyłam w to że nie jesteś jakąś wielką gwiazdką, która musi miec wszystko.- Nie miałam juz siły krzyczeć.- Chyba się myliłam, nie wiem po co robiłam sobie nadzieje, że może kiedyś mnie pokochasz. Miałam racje, miałam racje mówiąc że jak ci się znudze to mnie wyrzucisz jak stare śmierdzące skarpetki.- Twarz mu zbladła, nic nie mówił, siedział z głową opuszczona na dół i uważnie słuchał. Przez chwilę było bardzo cicho, tak cicho że poczułam jego bicie serca. Miała ochotę mocno go przytulić, pokazać mu jak bardzo go kocham, ale nie dałam za wygraną.
K: Przypadkiem usłyszałam jak rozmawiałeś z Ryanem o Claudi.- Wtedy podeszły mi łzy, Justin podniósł głowę i chciał cos powiedzieć, ale ja mu nie pozwoliłam.
K: Nie Justin nic nie mów, ja wiem jak będą brzmiały twoje słowa, nie chcę tego słuchać. Powieć ci tylko jeszcze jedną rzecz: Bardzo mnie zraniłeś Justin.- Wypowiedział te słowa i wybiegłam z domu, nie chciałam wracać do domu. Szłam przed siebie. Słyszałam tylko z daleka krzyki " Katy przepraszam!!" "Wróć!!" itp. Była godzina 17.00 , nie wiedziałam gdzie mam iść. Szłam przed siebie, w uszach słuchałam Miley Cyrus. Szłam powoli było już bardzo ciemno i zimno. Postanowiłam wrócić do domu. Spojrzałam na telefon, było pełno nieodebranych wiadomości od Justina, Chrisa, Shirl i Claudii. Olałam to, miałam teraz wszystkich w dupie. Wróciłam do domu, Chris i Shirl cmokali się na kanapie i oglądali jakiś film. Obojętnie przeszłam i kierowałam sie w strone pokoju.
Sh: Katy, jesteś!! Gdzie ty byłaś? Jest już grubo bo 2 w nocy.
K: Sory, ale nie mam ochoty rozmawiać.- Położyłam się do łóżka. Napisałam sms do Cami:


"Hej słoneczko ;** Wszystko się wali ;( Przyjedźcie do mnie proszę, bardzo was potrzebuję. Tych przegadanych nocy, lodów wanilowych od kt brzuchy bolą i wspólnego chodzenia po centru handlowym Khm <33"


................................CDN ;]




                                                                        ***
Jest nowy rozdział, trochę krótki ale mi się podoba xD Sory za błędy. Byłam na NSN3D, płakałam, śmiałam się, piszczałam. Było zajebiście. Troszkę zmieniłam wygląd bloga mam nadzieje że się podoba ;] Pisać na gg: 22748429 bo nudno. Czekam na komentarze ;** Pod ostatnią notką było 5 więc napisałam i jestem bardzo szczęśliwa że to czytacie <333 Wkrótce NN xD

niedziela, 3 kwietnia 2011

Rozdział 14:Hmm... chodzisz z Chrisem?

 ...Na sali rozdali każdemu okulary do filmu 3D. W czasie filmu się rozpłakałam. Nie mogłam się powstrzymać było tak pięknie. Pomyślałam sobie że Justin to ma szczęście. Wtuliłam się mocno w Biebsa i oglądałam dalej...

...Gdy wróciłam do domu było już bardzo późno, poszłam się wykąpać, przebrałam się w piżamę i wślizgnęłam się pod ciepła kołdrę. 
K:Aaa!!! Co jest kurwa?!- Wyskoczyłam z łóżka, bo ktoś lub coś w nim było. Po chwili z pod kołdry wysunął się Justin. 
J: Niespodzianka!!!
K: Do cholery Justin!!!! Co ty tu robisz!?
J: Emm.... no mówię niespodzianka
K: Debilu!! Prawie zawału nie dostałam!!!!
J: Czyli mogę z tobą spać?- Wyszczerzył się.
K: A co ty swojego łóżka nie masz..?
J: Emm.. no mam ale...
K: Co za ale...
J: Ale bez ciebie w nocy mi się śnią koszmary.
K: To idź do Chrisa.
J: Nie bo Shirley już z nim śpi.
K: aham... To to jak tak bardzo chcesz to ok, ale się nie rozkładaj.
J: Jak sobie życzysz. Życzę ci miłej nocy.
K: Ja tobie też skarbie, śpij już.- Powiedziałam mu nad uchem i pocałowałam w policzek.
Wstałam około 6.00 Biebs jeszcze spał. Poszłam się umyć i przebrałam się w to (klik). Zeszłam na dół, nikogo nie było więc nalałam sobie i Justinowi szklankę mleka i wróciłam do siebie. Nagle zadzwonił telefon, lecz nie był to mój fon. Usłyszałam piosenkę "Never Say Never" i już wiedziałam czyj to telefon. Nie wiedziałam czy budzić Justina, więc najpierw sprawdziłam kto dzwoni. Wiem jestem bezczelna xD Dzwonił Ryan, może coś się stało więc postanowiłam obudzić Biebera. 
K: Justin wstawaj!!!
J: Mamo jeszcze chwilkę. Wiem że mnie kochasz, ale daj mi jeszcze 5 minut.
K: Och synku kocham cię bardzo, ale Ryan do ciebie dzwoni.
J: Ryan..? Aaa.. zapomniałem
K: O czym?
J: Dzisiaj przyjeżdża z swoją dziewczyną, będzie u mnie przez wakacje.
K: To może tak łaskawie odbierzesz?- Podałam mu fona. Z rozmowy nic nie zrozumiałam. Olałam to, wypiłam swoja szklankę mleka i zeszłam na dół zrobić śniadanie. Tam byli już Shirl i Chris, chyba im troszkę przeszkodziłam, bo całowali się na blacie w kuchni.
K: Och przepraszam, że przeszkadzam ale chcę zrobić śniadanie.
Ch: Och nie przeszkadzasz nam.
K: Ehemm... to miało znaczyć "Albo stąd wyjdziecie, albo będziecie jedli gówno z mlekiem na śniadanie".- Nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w tali. 
J: Kocham cie gdy się złościsz.
K: A ja nienawidzę gdy mnie tak straszysz. Puścisz mnie czy też chcesz jeść gówno z mlekiem..?
J: No dobra, ale obiecaj że po śniadaniu mnie mocno przytulisz.- Wyszczerzył się.
K: Och Justinku, to nie jest takie proste. Musisz zasłużyć.
J: Dobrze postaram się.- Debile poszły oglądać tv, a ja z Shirl robiłyśmy naleśniki.
K: Hmm... chodzisz z Chrisem?
Sh: No tak jakoś wyszło, ale chyba nie masz nic przeciwko?
K: No przecież wiesz, że wam tego życzyłam.
Sh: No tak.
K: Gotowe!!!!- Wykrzyczałam na cały dom. Wszyscy się zebrali i usiedliśmy do stołu. Po zjedzeniu posiłku, Shirl włożyła naczynia do zmywarki,
J: To jedziemy po Ryana na lotnisko?
K: Ja mogę jechać.
Sh: Ja też.
Ch: I ja!
K: A zmieścimy się w aucie jak jeszcze Ryan i jego dziewczyna mają jechać?
J: Chyba nie.
K: To wy jedzcie a ja zostanę.
Sh: Nie to my z Chrisem zostaniemy, a wy jedzcie. 
Ch: Ej.. ja chciałem jechać.
Sh: Zamknij się, już mamy plany na dzisiaj.
K: No to jak chcecie. Pa.- Na lotnisku czekaliśmy, chyba 30 minut. W końcu zjawił się Ryan z bardzo ładną dziewczyną. Justin nas sobie przedstawił i wgl wziął walizki od dziewczyny która jak się okazało ma na imię Claudia. Wsiadłam do samochodu, a Claudia za mną. Justin z Ryanem o czymś gadali na zewnątrz. Niechcący dosłyszałam ich rozmowę.
J: Hm.. ładna ta twoja dziewczyna.
R: Tyle razy ci powtarzam, że to nie jest moja dziewczyna tylko kumpela.
J: Czyli jest jednak wolna.
R: No, ale myślałem że ty jesteś z Kate.
J: Stary, Kate nawet się nie dowie. To mogę się z nią umówić?
R: Dobra rób co chcesz tylko żebyś tego później nie żałował.- Byłam na niego strasznie wściekła, ale postanowiłam nie poruszać tego tematu przy wszystkich, wolę zaczekać na lepszy moment, gdy będziemy sami....CDN ( Dedyk dla Klaudii ;**) 


Nowa bohaterka:


Claudia Swead - Ma 16 lat. Jest kumpelą Ryana, mieszka w LA. Przyjechała do Atlanty na wakacje, Podkochuje się w Ryanie, a on w niej. Jest zwykła dziewczyną, jak Shirl albo Kate. Potrafi jeździć na desce. Pięknie śpiewa, ale nie chce nawet o tym słyszczeć. Uwielbia tańczyć, szczególnie hip-hop.


***

Nie wiem co mam myśleć o tym rozdziale. Chciałam wgl żeby był dłuższy, ale nie wyszło ;/ Mam nadzieje że się podoba ;] To moje gg 22748429 możecie pisać jak się bd nudzić ;] Kocham was Bliberki <333 







wtorek, 1 marca 2011

Rozdział 13:Sama zobacz....

Nie wiem co mam myśleć o tym pocałunku, dlaczego to zrobiłam? Może nie powinnam robić mu tego testu. Zastanowię się nad tym jutro, bo teraz jestem strasznie zmęczona....

...Zasnęłam, śnił mi się Justin z Chrisem. Byli nad wodą, była tam też jakaś dziewczyna w ciemnych włosach. Justin ciągle się do niej tulił, ale to nie byłam ja. Później zaczęli się całować, dziewczyna się obróciła, okazało się że to Gomezka. Obudziłam się, nie wiedziałam co się dzieje. Może ten sen coś oznaczał. A jeżeli chciał mnie ostrzec przed Justinem, że mam z nim nie chodzić bo będę przez niego cierpiała. Nie miałam ochoty się nad tym zastanawiać. Wygramoliłam się z łóżka i poszłam do szafy. Wybrałam rzeczy i poszłam do łazienki się umyć. Ogarnęłam się, ubrałam (klik), musnęłam usta błyszczykiem i jak zawsze zeszłam na dół. Śniadanie leżało na stole, a obok karteczka:

" Hej słoneczko ;** To dla cb, naleśniki tak jak lubisz xD Ja z Chrisem i Shirl jesteśmy w skateparku, jak się ogarniesz to przejdź do nas ;]                      Kocham cię <333 Justin ;P"


Zjadłam naleśniki, wzięłam deskę i poszłam do skateparku. Nigdzie nie mogłam ich znaleźć, zadzwoniłam do Justina i nikt nie odbierał. Wkurwiłam się i wróciłam do domu. Drzwi były otwarte.
K: Chris, Justin!!!! Jesteście w domu?!
M: Katy nie krzycz tak!!!
K: Mama!! Wróciłaś!! Nie wiesz gdzie jest Chris??
M: Nie wiem. Przywiozłam ci coś.
K: Co takiego?
M: Sama zobacz..
Mała podała mi jakieś małe pudełeczko. Otworzyłam a tam był przepiękny naszyjnik (klik)
K: Mamo on jest przepiękny!!!
Wykrzyknęłam i mocno się przytuliłam. Założyłam go na szyje, pasował mi. Poszłam do swojego pokoju. Justin z Chrisem mają mnie w dupie, to ja też będę miała ich gdzieś. Włączyłam swojego laptopa i weszłam na Tt. Parę osób mnie follow. Poczta pusta. Postanowiłam zadzwonić do Cami. 
/ Rozmowa telefoniczna/
K: Hej co tam??
C: Nudy, nie odzywasz się, a co tam u ciebie?
K....- Opowiedziałam jej wszystko o Justinie.
C: No brawo Katy. W końcu jakiś postęp.
K: Dobra koniec tego nawijania o mnie. Co tam u was?
C: Nudno bez ciebie. Siedzimy albo u Mike'go albo u mnie.
K: A przyjedziecie w końcu czy nie..??
C: Moja mama się zgodziła i przyjedziemy za tydzień.
K: To świetnie. Musisz poznać Shirl. Jest bardzo fajna.
C: To fajnie że kogoś tam poznałaś. Ja już muszę kończyć. Mama woła. Jutro zadzwonię pa.
K: Papa.
/Koniec rozmowy/
 Przyszła Shirley. 
K: Hej byłam w skateparku, ale was tam nie było gdzie byliście...?
Sh: Emm.... na początku w Skateparku, ale potem poszliśmy na plaże.
K: Beze mnie?? Ooo.. pożałujecie.
Sh: Ale mam świetną wiadomość.
K: Jaką??
Sh: Justin i Chris zapraszają nas do kina idziemy?? Podobno na jakąś premierę.
K: Niewiem, chyba że to premiera Never Say Never.
Sh: O właśnie... Justin powiedział że na to idziemy.
K: Och to moja droga musimy się ładnie ubrać, bo w końcu idziemy na premierę największego hitu Justina Biebera.
Wyciągnęłam z szafy kilka ubrań i kazałam je przymierzać Shirley. W końcu ona wybrała to (klik) a ja to (klik). Pomalowałyśmy się i zeszłyśmy na dół. Justin był ubrany tak (klik). Pasował mu ten garnitur.
J: Wow.. laski ładnie wyglądacie.
K: Wiemy.
Ch: Będziemy tak stali czy idziemy??? Limuzyna już na nas czeka.
Sh: Chodźcie.
Wsiedliśmy do wozu i już po pięciu minutach byliśmy pod kinem. Weszliśmy bez biletów, Justin tylko wziął popcorn i cole dla każdego. Na sali rozdali każdemu okulary do filmu 3D. W czasie filmu się rozpłakałam. Nie mogłam się powstrzymać było tak pięknie. Pomyślałam sobie że Justin to ma szczęście. Wtuliłam się mocno w Biebsa i oglądałam dalej....CDN (Dedyk. dla Misi ;** To dla ciebie ;])






                                                               ***


Jest następny rozdział ;] Nie podoba mi się bo jest nudny ;/  i wgl do dupy ;(  Mam prośbę jeżeli komentujecie to dodajcie do obserwatorów ;] Khm was ;*** I mam wgl nadzieje że ktoś to czyta xD Komentować proszę ;P Czekam <333 Do NN ;D

sobota, 5 lutego 2011

Rozdział 12:Ale ja chcę!

 Chris z Justinem przygotowali popcorn i i coś do picia. Pewnie bd wieczór filmowy. Dobrze że Shirl może zostać u nas na noc. Usiadłyśmy na kanapie, obok mnie oczywiście Justin, znowu chciał się podlizać, a Chris usiadł koło Shirl....

...Justin z Chrisem oczywiście wybrali horror ( cwaniaki xD) to był chyba "Halloween" nie wiem dokładnie. Wzięłam poduszkę i mocno się do niej wtuliłam. W czasie filmu miałam prawie cały czas zamknięte oczy.. w końcu nie wytrzymałam i wtuliłam się w JB. Chciałam w Chrisa, ale Shirl mi go już zajęła. Najwyraźniej Justinowi się spodobało bo nic nie mówił i ani nie drgną. Może jednak dam mu szanse... nie wiem później się będę martwiła, a teraz muszę zaprowadzić Shirl do jej pokoju, bo już zasypia albo nie niech Chris ja zaniesie w końcu to chce z nią chodzić więc niech się troszeczkę wykaże. Wiem wredna jestem xD 


K: Chris, zanieś Shirl do jej pokoju bo ona już zasnęła.
Ch: Dobra, a mogę z nią spać?
K: A co mnie to obchodzi, na ciebie się wkurzy a nie na mnie.
Ch: Czyli postanowione.
Mówiliśmy szeptem, nie chciałam obudzić Shirl i Justin był tak wpatrzony w ten film, że chyba nawet nie wiedział o czy gadamy. Chris wziął Shirley i zaniósł do pokoju, pewnie się też u niej położył, bo temu leniowi nie chce się chodzić najlepiej jakby cały dzień spał. film się skończył i od razu odczepiłam się od Justina. 
J: No Katy, widzę że zostaliśmy sami.
K: I co z tego?
J: Nic myślałem że...
K: Ty lepiej nie myśl tylko idź do domu, twoja mam się pewnie o ciebie martwi.
J: Wcale, że nie i musimy pogadać.
K: My nie mamy o czym ze sobą rozmawiać. 
J: A ja właśnie myślę inaczej.
K: No dobrze rozmawiajmy.
J: No więc, przemyślałaś to o czy gadaliśmy w parku.
K: Nie i nie mam zamiaru.
J: Nie rozumiesz że chcę z tobą chodzić. Gdy cie poznałem poczułem głęboko w sercu, że ty jesteś tą jedyną.
K: A czy ty nie rozumiesz, że to się dzieje za szybko i może ja nie chcę z tobą chodzić.
J: Ale ja chcę!- Wstał z fotela i pocałował mnie delikatnie w usta. (Dedyk. xD dla Agnieszki :***)
J: Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać. Jesteś taka piękna i urocza gdy się na mnie gniewasz._ Nie mogłam się powstrzymać, straciłam samo kontrole i zaczęłam go całować, nie wiem co wie mnie wstąpiło. Gdy zorientowałam się co robię szybko się oderwałam od ciepłych i różowiutkich ust Biebera i pobiegłam do swojego pokoju. Justin przybiegł za mną.
K: Nie wchodź, nie ma siły z tobą rozmawiać!
J: Katy proszę, nie wiem co oznaczał ten pocałunek ale wiem że chcesz ze mną chodzić, ale się boisz. Daj mi szanse proszę, zrobię dla ciebie wszystko.- Justin miał racje, bardzo się bałam. Przecież to wielki gwiazdor, może mieć każdą dziewczynę. Napewno jak mu się znudzę to zostawi mnie dla innej. 
K: Dobrze, ale to będzie mały test dla ciebie, zero całowania możesz jedynie mnie przytulać. Jak go zdasz to będziemy ze sobą chodzić.
J: A ile on ma trwać?
K: No niech będzie tydzień, a teraz się wynoś bo chce iść spać.
J: Dobra to pa.- Już chciał mnie pocałować, ale go wyprzedziłam.
K: Ej.. nie zapomniałeś o czymś?
J: Ach.. no tak. To pa.- Przytulił mnie i poszedł do domu. Przebrałam się w piżamę  (klik) i wślizgnęłam się po kołdrę. Długo rozmyślałam nademną i nad Justinem. Ni wiem co mam myśleć o tym pocałunku, dlaczego to zrobiłam? Może nie powinnam robić mu tego testu. Zastanowię się nad tym jutro, bo teraz jestem strasznie zmęczona....CDN ( Dedyk dla Małej xD Pomagała mi napisać <333)




                                                                ***


Rozdział jest nudny i mi się nie podoba. Czekam na komy, może w końcu się doczekam, bo jak zobaczyłam że pod tamtym jest tylko 1 to mi się ryczeć chciało. Wgl to mam wrażenie, że nikt nie czyta więc jeżeli pod tym rozdziałem nie bd 7 kom. to nie napisze więcej. ;] Do NN ;***                                                              

środa, 2 lutego 2011

Rozdział 11:AAA!!! Poznam Biebsa!!!

I po co to przeczytałam, przez niego rozryczałam się jeszcze bardziej. Może lepiej będzie jak nie będę się z nim przez jakiś czas widywać i komunikować. Nagle usłyszałam dźwięk dzwonka. Poszłam otworzyć drewniane drzwi, a za nimi stał nikt inny jak Justin. Stał z bukietem czerwonych róż i zaczął śpiewać One Time...

...Gdy skończył, zaczął się tłumaczyć, że już zerwał z tamtą dziewczyna i wgl. nie miałam ochoty go słuchać, więc zamknęłam mu drzwi przed nosem. Po pięciu minutach spojrzałam przez dziurkę czy jeszcze tam stoi, ale nikogo nie było. Poszłam do salonu, a tam siedział Bimber koło Chrisa i oglądali jakieś głupoty w TV.
K: Jak wlazłeś?
J: Przez taras, Chris mi otworzył.
Ch: To co robimy?
J: Może pójdziemy do skate parku?
K: Możemy iść.
Ch: To bierzcie deski i wychodzimy.
K: Ehem... Ja się muszę przebrać przecież w szpilach nie pójdę.
J: No tak, to ja idę po deskę, a ty się przebierz.
Poszłam do pokoju i przebrałam się w to (klik) wzięłam swoja deskę i zeszłam na dół. Justin Z Chrisem już czekali. Doszliśmy w 10 minut. Chris zaczął mnie uczyć, a Justin jeździł sobie z kolegami. 
K: No to na dzisiaj koniec. Idź sobie pojeździć, a ja sobie usiądę na ławce i trochę odpocznę. 
Ch: Ok.- Siedziałam gdy nagle jakaś dziewczyna się dosiadła. Postanowiłam do niej zagadać.
K: Hej, Co tam?
Dziewczyna: Hej, dobrze. Jak się nazywasz?
K: Katy, a ty?
Dziewczyna: Shirley.- Shirley była bardzo ładna, miała ciemne włosy. Wyglądała na 15 lat i była bardzo miła, jednak nie mieszkają tu same plastiki. Nagle zjawił się Chris.
K: O cześć Chris poznaj, to jest Shirley.
Ch: Hej, jestem Chris.- Wyszczerzył się.
Sh: Hej, jestem Shirley, ale wszyscy mówią Shirl.
Ch: Spoko.- Chris się nieźle rumienił jak z nią gadał, ktoś się chyba zakochał.
K: Zawołaj Justina, idziemy do domu jestem strasznie zmęczona i wszystko mnie boli.
Sh: Justina? 
K: Tak Justina.
Sh: Dobra, muszę się uspokoić. Bo wiesz słyszę imię Justin myślę od razu Bieber.
K: Oj Shirl, lepiej usiądź, bo jeszcze nam tu padniesz.
Sh: Czyli to jednak Bebs?! AAA!!! Poznam Biebsa!!! - W tym samym momencie zjawił się Justin.
K: Ooo, przyszedł twój Biebes.
J: Kety, od kiedy tu tak do mnie mówisz.
K: Justin poznaj to twoja fanka Shirley.
Sh: Hej, czemu od razu bierzesz mnie za świrniętą fankę? Wcale taka nie jestem.
K: Dobra sorry. Idziesz z nami do domu?
Sh: Mogę iść. I tak mojego taty nie mam w domu, więc pójdę.
W domu poszłam się wykapać, a Shirley siedziała i podziwiała mój pokój. Przebrałam się w to (klik) i razem z Shirl zeszłyśmy na dół. Chris z Justinem przygotowali popcorn i i coś do picia. Pewnie bd wieczór filmowy. Dobrze że Shirl może zostać u nas na noc. Usiadłyśmy na kanapie, obok mnie oczywiście Justin, znowu chciał się podlizać, a Chris usiadł koło Shirl....CDN ( Dedyk dla Małej ;** i Agnieszki <33) 




                                                           ***


Rozdział nudny i krótki. Nie mam weny i nic mi się nie chce ;/ Mam zakwasy z treningów. Aaa.. zapomniałabym, doszła przecież nowa bohaterka:


Shirley Comez
Ma 15 lat. Trenuje piłkę ręczną. Lubi się wygłupiać i uwielbia chłopaków którzy mają poczucie humoru i śliczny uśmiech. Jest bardzo podobna do Katy z wyglądu i wgl. Mieszka z tatą bo jej mam zmarła na białaczkę.